szukaj:

Modlitwa do Błogosławionego Jana Pawła II

Menu
W małej ojczyźnie
W dużej ojczyźnie
W Europie
Listy do przyjaciół
o sobie
woda

Prawica RP w PT
Radni V kadencji
inne
forum
strona główna
katalog stron
kontakt
Inne
działy artykułów
subskrypcja
informacje o nowych wersjach na twój mail!
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 2
Artykuły > W dużej Ojczyźnie > Polskie przełomy

Czwarty czerwca to wyborcza akcja Wałęsy z Kiszczakiem – 1989, także noc teczek - Wałęsa .... no, z kim? - z oficerami bezpieki na etatach głowy państwa – 1992...

Muszę w tym miejscu powiedzieć, że zgadzam się z tym myśleniem i działaniem, którego celem jest skonsolidowany oraz – medialny przekaz Polski na zewnątrz. To trudne, jak się okazuje. Ciągle i ciągle, naszym politykom myli się państwo z partią i kanałem do którego sama wlazła. Naród mylą - z własnymi posadzonymi na wikcie - partyjnymi kolegami. Patrząc tu i teraz, Polacy mówią no to POPIS. Rozumiem przy tym, że w tle jest rożne, nadrzędnie różne, pojmowanie naszej politycznej przyszłości. Różnice jednak są bardziej medialne niż rzeczywiście wykazane. Nie wykazują ich choć mogą, bo znają realia. Nie określają zasadniczych niemożliwych do obopólnego zaakceptowania metod czy celów. To powoduje, że tracą elektoraty. Opozycyjne partie (raczej nie spełnieni byli liderzy, postawieni do konta konkurencji) z kolei czyhają na owe elektoraty... machają szabelkami, bez odpowiedzialności i rzeczywistego rozeznania. Obie strony cechuje chęć przetrwania, mniej służby – chodzi o kasę z budżetu. Jest wyjątek - UPR w tym miejscu jawi się jako rzeczywista alternatywa. Czeka na mądrość wyborcy bądź partii... narodowej partii. Taką szansę zmarnował PIS. Mógł być partią przełomu. Roztrwonił potencjał. Może się pozbiera... może. Pierwszy etap – kto zgadnie?

Za przygasłe już medialne fajerwerki - kto gdzie będzie obchodził dwudziestą rocznicę 89’ roku odpowiedzialność ponosi Państwo – premier osobiście angażował się w publiczną debatę. Nie mamy powodu: chować, udawać, przyjmować poprawne stroje... Niestety partyjniaki (funkcjonariusze euroregionu Polska) z Platformy, ubrane w ministerialne garniturki, nie wytrzymały ciśnienia. Uważam, że bardziej politycznie poprawnym byłoby gdyby wokoło sali debaty (w Gdańsku) zaproszonych gości rozciągałby się wieniec dziesiątków tysięcy milczących manifestantów Solidarności. To była okazja, aby zaznaczyć polityczną wartość Polski w 2009 roku. Niestety władze w Polsce to z lekka przestraszone marionetki a w EU... komisarze. 1992 – mówi się, że IPN będzie politycznie sprzedany.

Każdy, kto choć trochę, interesuje się polityką, historią, naszego ostatniego przełomu wie gdzie, jakiej, interpretacji posłuchać czy poczytać. Niestety żadna ze stron historycznego konfliktu jak napisałem wyżej - nie dotyka istoty. Budują swoje medialne papki na zawłaszczonych dla ciebie poletkach. Rozumiem, że takie są prawidłowości świata partii. Trzeba koniecznie się wyróżniać, w zastępczych tematach... ale czy iść w zaparte? Prawdę można interpretować, ale zmienić jej nie można. Wywiezienie gości na Wawel w niczym nie zmieni obrazu polskiego konfliktu. Medialne radykalizowanie polskiego przełomu na: bezpiekę i anty bezpiekę, złodziei i sowich, zdrajców i patriotów... nie wytrzymuje próby czasu. Praca: historyków, głos świadków, ekonomistów, drobnych rodzinnych firm owszem tak... wytrzymuje i przyniesie spokój. Trzeba się nad naszym przełomem skłonić. Pokazać go, nie ma się, czego wstydzić. Raczej dumnym być trzeba.

W moim osobistym oglądzie ostatnich dwudziestu lat widzę: konfidentów, kolegów, których czas przerósł, nie wykorzystane szanse. To tym, tak wskazanym problemom, służyć trzeba. Jak do tej pory, wskazane zjawiska to dobry materiał na wojnę polsko-polską.

Konfidencja.

  • Lata od czasów junty wojskowej mijają. Wydawałoby się, że i pamięć. Niestety nie. Co raz to rozpoznaje w oczach ludzi, (których znałem) strach z nienawiścią. To przeszywający widok. To przejmująco: głęboki, przerażony i nienawistny zarazem wzrok np. Barbary czy Stanisława... nakazuje on mi spojrzeć jeszcze raz do własnych teczek. W taki oto sposób bez kolejnej kwerendy ujawniam TW, którzy wydawali się nie do ujawnienia. Porównuje napotkany opisany wzrok przypadkowo zauważony na ulicy z charakterem pisma zostawionym w donosach i dokumentach służbowych w pracy. Natychmiast przychodzą na pamięć: zdarzenia, wypowiedzi, zachowania. Trudno z tym żyć – tak ofierze jak konfidentowi. To trwa już, co najmniej 20 lat. Nikt w tym kraju nic nie robi, aby to uleczyć. Zapraszam owych (od lat) na swojej stronie internetowej do wypowiedzi... nie korzystają z niej. Czyhają - pewnie, to oni czują się ofiarami, bo na ten przykład, wskazane imiona odeszły z pracy w RE Piotrków. Zostali przez lokalną bezpiekę zdjęci... bo po 89’ roku byłem równie ważną postacią. Stanisław mi to wiele razy powtarzał a ja nie wiedziałem, o czym on mówi. Tak wiec to ja jestem, w ich oczach, tym, który zniszczył ich kariery. Tematu jednak nie podejmą, bo okazałoby się, że mając 57 lat w 1991 roku można było iść na „emeryturę”. Pojawiłyby się nazwiska, choćby lekarzy. Jest problem, cieniem się kładzie i trwa.

    Koledzy, których czas przerósł – mnie przerósł.

  • Muszę przyznać, że żądanie (kolegi Jerzego) tego, aby usunąć wszystkich bez wyjątku pozostałych w UM urzędników z przed 1989 roku było zasadne. Był wśród nas taki, który tego nie zrobił. Też go rozumiem. Nie wdrożone w odpowiednim czasie projekty weszły po latach, niestety za późno. „Maniutkomania” – pływanie między swoimi a postkomuną w tym biznesową, to największy błąd. Konflikt miedzy obecnymi PIS i PR to wierzchołek góry lodowej, nawarstwiony na przestrzeni całej lokalnej III RP, której nikt nie ma zamiaru opisać czy podjąć debatę. Ja nie daję rady... a zrobić to trzeba.

    Niestety - tak na górze jak i na dole - udajemy. Udajemy po to, aby mieć chwilę satysfakcji... czego jeszcze? Czwartego czerwca na piotrkowskim Zamku odbędzie się uroczystość wiecie, czego... 20. Rocznicy odzyskania wolności i upadku komunizmu w Europie Środkowej dobry żart... dobry! Tylko, po co. Pomaga czy utrudnia? Jeśli byłby to np. klip video... rozesłany jako żart. Liczę, że wykład dra Arkadiusza Adamczyka wyjaśni co nieco... pokaże jedynie otwartą drogę do wolności. Drogę na wzór polskich autostrad ... na papierze.

    witold k

    29 maja 2009

  • komentarz[0] |

    ˆ 2002-2017 Witold Kowalczyk. Wszelkie prawa zastrzeżone.
    0.017 | powered by jPORTAL 2 & UserPatch